Bangkok w 48h - o tym co nam wyszło, a co nie do końca...

Na Bangkok mieliśmy tylko 2 dni. Nie chcieliśmy spędzać tam więcej czasu, bo to be honest - wcale nie lubimy dużych miast. Ciągnęło nas bardziej na plażę i kokoski. Ale Bangkok to must-see, więc chcieliśmy zobaczyć najważniejsze punkty na mapie tego miasta. Przylecieliśmy bardzo wcześnie bo ok. 6 rano, więc z duszą na ramieniu wsiedliśmy w taksówkę i pojechaliśmy prosto do hotelu z nadzieją, że przymkną oko na dobę hotelową, lub chociaż przyjmą nasze bagaże i tutaj było pierwsze pozytywne zaskoczenie Tajlandią - zakwaterowali nas bez problemu i już po 7 byliśmy w drodze do Wat Pho. Świątynia Leżącego Buddy jest piękna. Serio. A o tej godzinie było tam praktycznie 0 ludzi. Nie ma co za wiele o niej pisać. Trzeba ją zobaczyć. Czy byliśmy w Świątyni Leżącego Buddy i nie widzieliśmy Leżącego Buddy? Być może. To pierwszy fail. Zorientowaliśmy się po wyjściu z obiektu, że nie widzieliśmy najważniejszego punktu. ...